Diagram przepływu (flowchart) to najprostsza notacja procesowa: prostokąty jako kroki, romby jako decyzje, strzałki jako kolejność. Owal otwiera i zamyka. Tyle. Zna ją każdy, kto kiedykolwiek widział jakikolwiek schemat - i to jest jej największa zaleta.
Analityk używa flowchartu do szybkich szkiców logiki przy tablicy, dokumentowania prostych procedur i rozmów z ludźmi, którzy BPMN-a nie widzieli i nie zobaczą. Gdy masz 20 minut z kierownikiem przychodni i chcesz zrozumieć, jak działa odwoływanie wizyt, rysujesz flowchart, nie odpalasz narzędzia do modelowania.
W MediFlow flowchartem opisano procedurę recepcji dla niepotwierdzonych wizyt: romb „pacjent potwierdził SMS-em do 24 h przed wizytą?" - jeśli nie, telefon z recepcji; brak odbioru - drugi romb „lista rezerwowa niepusta?" i termin idzie do kolejnego pacjenta. Cztery prostokąty, dwa romby, procedura jednoznaczna dla wszystkich 12 przychodni, które wcześniej robiły to na sześć różnych sposobów.
Częsta pomyłka: traktowanie flowchartu jako pełnoprawnego zamiennika BPMN. Flowchart nie ma standardowych symboli zdarzeń, komunikatów między uczestnikami ani obsługi wyjątków - przy procesie z trzema rolami i integracjami zaczyna się rysowanie strzałek „na czuja", które każdy czyta inaczej. Zasada praktyczna: jedna rola i prosta logika - flowchart wystarczy; wielu uczestników, komunikaty, wyjątki - przesiadka na BPMN.