XaaS (Anything as a Service) to zbiorcze określenie modeli, w których zasoby IT kupuje się jako usługę w subskrypcji zamiast budować i posiadać: SaaS (gotowe oprogramowanie), PaaS (platforma do budowy aplikacji), IaaS (infrastruktura - serwery, sieć, storage). Granice schodzą coraz niżej i wyżej: DBaaS (bazy danych), FaaS (funkcje), nawet DRaaS (disaster recovery).
Analityk biznesowy spotyka XaaS przy każdej analizie opcji: niemal każde zapotrzebowanie biznesowe da się dziś zaspokoić usługą z półki, własną budową albo hybrydą. Praca analityka to porównanie tych dróg: TCO w horyzoncie kilku lat, czas wdrożenia, elastyczność, ryzyko uzależnienia od dostawcy (vendor lock-in), a w Polsce nieodmiennie - zgodność z RODO i pytanie, gdzie fizycznie leżą dane.
W MediFlow moduł rejestracji online kupiono jako SaaS, ale decyzję poprzedziła analiza dokładnie tych pytań: dane pacjentów to szczególna kategoria danych osobowych, więc umowa powierzenia przetwarzania, lokalizacja serwerów w UE i procedura zwrotu danych po zakończeniu współpracy były warunkami brzegowymi, nie miłym dodatkiem. Jeden z trzech rozważanych dostawców odpadł wyłącznie dlatego, że trzymał kopie zapasowe poza Europejskim Obszarem Gospodarczym.
Częsta pomyłka: przekonanie, że SaaS zdejmuje z organizacji odpowiedzialność. Znika utrzymanie serwerów, ale odpowiedzialność za dane osobowe zostaje u administratora danych - czyli u ciebie, nie u dostawcy. Druga: pomijanie kosztów wyjścia w rachunku opłacalności. Migracja danych z porzucanej usługi plus okres równoległego działania dwóch systemów potrafią kosztować tyle, co dwa lata subskrypcji - a dostawcy nie ułatwiają eksportu, z oczywistych powodów.