Yield (uzysk) to wskaźnik skuteczności procesu: stosunek poprawnych, ukończonych rezultatów do wszystkich wejść, wyrażony procentowo. Pojęcie wywodzi się z produkcji (ile sztuk bez defektu z partii), ale działa w każdym procesie - także usługowym i cyfrowym: ile wniosków przeszło bez poprawek, ile rozpoczętych rejestracji zakończyło się sukcesem.
Analityk biznesowy używa uzysku do diagnozowania procesów: pojedyncza liczba mówi, czy proces „gubi" przypadki, a rozbicie na etapy pokazuje, gdzie dokładnie. W wersji bardziej wymagającej liczy się first pass yield - odsetek przypadków, które przeszły proces za pierwszym razem, bez poprawek i powtórek. To uczciwsza miara, bo proces, który wszystko przepuszcza po trzech poprawkach, ma wysoki uzysk końcowy i fatalną efektywność.
Przykład z MediFlow: w styczniu rozpoczęto 1 000 rezerwacji online, ukończono 610 - uzysk 61%. Rozbicie lejka na etapy pokazało, gdzie wycieka: wybór specjalizacji przechodziło 93% pacjentów, wybór terminu 88%, ale ekran zakładania konta tylko 75% - jedna czwarta odpadała na obowiązkowej rejestracji z potwierdzeniem mailowym. Po wprowadzeniu rezerwacji gościnnej (weryfikacja samym SMS-em) uzysk całego procesu wzrósł do 84%. Bez dekompozycji zespół „poprawiałby" kalendarz, bo ten wydawał się najbardziej podejrzany.
Częsta pomyłka: liczenie wyłącznie uzysku końcowego, bez rozbicia na etapy - wiadomo wtedy, że jest źle, ale nie wiadomo gdzie. Druga: mylenie uzysku z konwersją marketingową. Technicznie liczy się je podobnie, ale konwersja ocenia skuteczność pozyskania (kampanii, kanału), a uzysk - jakość samego procesu. Mieszanie tych perspektyw kończy się obwinianiem marketingu za zepsuty formularz.